Życie z psem

Psi kącik czytelniczy #1 – pieskowe must-read

16 lutego 2020

Ostatnie wpisy poświęcone były podróżom, ewentualnie psom w podróży. A nasza psinka nie jest jedynym, nieodłącznym elementem każdej naszej wyprawy. Oprócz psa, wszędzie gdzie się da targamy też książki. Najlepiej w liczbie mnogiej, o różnych formatach i gabarytach. Do poduszki, czytania w samochodzie (wtedy na głos!) i pod namiotem. W psim kąciku czytelniczym wezmę jednak na warsztat psią literaturę. Opowiem wam, po które książki o psach chętnie sięgam i podzielę się moimi przemyśleniami na ich temat.

Książki o psach – podstawy podstaw

Książek traktujących o psach jest sporo. Osobiście pożeram je z prędkością światła, poszukując wiedzy, ciekawostek lub po prostu inspirujących historii. Dzisiaj jednak chciałabym skupić się na tych pozycjach, po które warto sięgnąć na początku wspólnej drogi z waszym Burkiem. Oczywiście nie oznacza to, że należy trzymać się od tych książek z daleka jeśli jesteście już doświadczonymi psiarzami. W końcu każda okazja jest dobra, żeby poszerzyć swoje horyzonty i ułatwić nieco życie.

„Sygnały uspokajające”, „Drugi koniec smyczy” oraz „Pies i człowiek” to książki o psach, od których sama zaczynałam przygotowując się na szczeniaka w domu. I przyznam, że to na nich głównie wyrastała moja filozofia życia w towarzystwie zwierząt, oparta na pozytywnych metodach i uwadze na psie potrzeby. Moje dzisiejsze propozycje nie pokażą wam jak nauczyć psa perfekcyjnego siadu ani czym się kierować wybierając wyprawkę. A przynajmniej nie zrobią tego wprost. Pomogą wam za to spojrzeć na psa z innej perspektywy i lepiej zrozumieć waszego towarzysza.

„Sygnały uspokajające” – Turid Rugaas

„Sygnały uspokajające” to zaledwie 80 stron, które łykniecie na jeden wieczór. I bankowo się opłaci, bo autorka zawarła w środku skarbnicę wiedzy na temat psiej komunikacji. Książka pięknie tłumaczy z psiego na ludzki. Przede wszystkim pomaga zwrócić uwagę na całą paletę psich zachowań, którym wcześniej z dużym prawdopodobieństwem nie przypisywaliście znaczenia. Ja po lekturze „Sygnałów” zmieniłam się w detektor informacji o nastroju i poziomie pobudzenia Figi. Ziewanie, wąchanie, pozornie nieistotne ruchy stają się dla nas swoistym drogowskazem.

Oprócz informacji o interpretowaniu pewnych sygnałów u psów autorka także informuje nas, jak możemy zmodyfikować własne zachowanie, żeby stać się dla czworonoga lepszym towarzyszem. Nie tylko uczymy się rozumieć psi język, ale także dostajemy wskazówki, jak skutecznie się nim porozumiewać.

Przyznam, że po tej lekturze w naszej relacji pies-człowiek zaczęły się dziać cuda. Musicie wiedzieć, że Figa (kiedy czytałam tę cieniutką książeczkę Winter nie było nawet w planach!) to pies bardzo pobudliwy i uparty, przejawiający czasami zachowania agresywne. I nagle okazało się, że z Figi można czytać jak z książki. Wielu trudnych sytuacji można uniknąć wyłącznie z użyciem uważnej obserwacji i unikania zachowań, które Figa uznaje za zagrażające. Ten włochaty pulpecik komunikował wszem i wobec:

Halo, halo! To co robisz sprawia, że się stresuję. Przestańże, kobieto, póki się jeszcze kontroluję!

Po prostu wtedy nie rozmawiałyśmy wtedy jeszcze w tym samym języku. W książce konkretnie też opisana jest kwestia stresu u psów. Nam, właścicielom, bardzo często udaje się przedobrzyć. Chcemy dobrze, a fundujemy psom niedostosowaną do ich potrzeb aktywność (zbyt małą lub zbyt dużą!), stawiamy kosmiczne wymagania i błędnie interpretujemy psie potrzeby, zakładając, że pies rozumie o co nam chodzi. Jeśli chcemy mieć pozytywną relację ze swoim futrzakiem, dobrze by było, żeby pies czuł się przy nas bezpiecznie. A podstawą tutaj z pewnością będzie dobra komunikacja. Kiedy czytamy informacje, które pies wysyła nam za pośrednictwem zachowań, możemy się do nich dostosować, stając się tym samym dla siebie coraz lepszym kompanem.

„Psa można wszystkiego nauczyć. Tylko, że niektóre sposoby będą mniej nieprzyjemne niż inne. Wybór zawsze należy do was.”

Turid Rugaas, „Sygnały uspokajające”

Jeśli chcecie uzupełnić wiedzę na temat sygnałów uspokajających lub macie wątpliwości, czy tak stara teoria (ma już w końcu ponad 20 lat!) może mieć jeszcze racje bytu, odsyłam was to super artykułu na ten temat na copiesnato.pl.

Drugi koniec smyczy. Jak kształtować więź z psem – Patricia McConnell

książki o psach relacja z psem

Jak myślicie, który to drugi koniec? Nie, wcale nie chodzi tylko o psa! Ta książka jest przede wszystkim o człowieku w relacji z psem. Jest to kolejna pozycja, przy której człowiek, nawet mający sporo doświadczenia w byciu właścicielem klepnie się otwartą dłonią w czoło i stwierdzi – no przecież, jak mogłem być tak głupi. Autorka zgrabnie omawia kwestię sygnałów uspokajających i pięknie wykłada nam różnice i podobieństwa pomiędzy psim i ludzkim pojmowaniem świata, przybliżając kwestię wzajemnej komunikacji. Bo musicie wiedzieć, moi kochani, że psy to wyśmienici obserwatorzy. I często są o wiele lepiej oblatane w naszych zachowaniach niż my sami.

„Spróbuj sobie wyobrazić, jak to jest być psem na drugim końcu smyczy – nieustannie próbujesz zgadnąć, co też mówi do ciebie to miłe ale strasznie niejasno wypowiadające się stworzenie – właściciel.”

Patricia McConnell, Drugi koniec smyczy. Jak kształtować więź z psem

Ale „Drugi koniec smyczy” nie traktuje tylko o różnicach. Sporo tam także o podobieństwach pomiędzy nami, a naszymi czworonożnymi przyjaciółmi. Począwszy od społecznej natury, aż do angażowania się w zabawę niezależnie od wieku.

Książka opiera się na bogatych doświadczeniach autorki. Pokazuje palcem, jakie błędy popełniamy najczęściej. Są to zachowania, które dla nas – ludzi – są czymś kompletnie naturalnym. Jak chociażby powtarzanie komend jak zdarta płyta, przytulasy na powitanie czy kontakt wzrokowy. Poza wytykaniem błędów książka daje nam dokładne instrukcje dotyczące m.in. tego, w jaki sposób formułować komendy w zależności od tego, czego oczekujemy od psa. Bardzo konkretnie rozprawia się z mitami w kwestii dominacji i ustalania hierarchii w stadzie. To porządny kawał wiedzy przekazanej w przystępny sposób. Z pewnością pomoże wam zbudować relację w sposób bezbolesny zarówno dla was, jak i dla waszego futrzaka.

„Pies i człowiek” – Jean Donaldson

książki o psach relacja z psem

Ludzie i psy, to – uwaga – dwa kompletnie różne gatunki. I zdaję sobie sprawę, że macie tego świadomość. Ale pomyślcie tylko, jak często przypisujemy psom ludzkie odczucia czy procesy myślowe. Ile razy zdarzyło się wam być święcie przekonanym, że pies doskonale wie czego od niego oczekujecie, jednak z sobie tylko znanych powodów jest nieposłuszny? „Burek wie, że mu nie wolno, jest po prostu złośliwy!” “Niunia doskonale rozumie o co mi chodzi, zwyczajnie się jej nie chce!” 

„Pies i człowiek” odczarowuje mit, w którym pies myśli i podejmuje decyzje w ten sam sposób co człowiek, i kieruje się w życiu podobnymi wartościami. Początkowo może się to wydawać dość gorzką pigułą do przełknięcia. W końcu miło jest żyć w przekonaniu, że pies myśli abstrakcyjnie, wyciąga szeroko idące wnioski czy potrafi przeżywać tak złożone emocje jak współczucie, empatia, poczucie winy czy niesprawiedliwości.

Ale hej – przecież kochamy psy właśnie dlatego, że są od nas różne. Zaakceptujmy je więc z całym dobrodziejstwem inwentarza. Wykorzystajmy ich predyspozycje i po prostu cieszmy się swoim towarzystwem. „Pies i człowiek” pozwala nam porzucić przekonania rodem z bajek Disneya, które nie mają wiele wspólnego z prawdą. W zamian za to oferuje nam rzetelną wiedzę o sposobach, w jaki odbierają świat i uczą się nowych rzeczy.  I uwierzcie mi, że to o wiele bardziej fascynujące.

„Nie musimy tworzyć mitów, żeby uzasadniać co czujemy do tych zwierząt. Nie trzeba przypisywać im wybitnej inteligencji czy poczucia moralności, żeby dobrze się do nich odnosić. To właśnie empatia i współczucie wobec istot zupełnie od nas różnych stanowią kolejny etap w etycznym rozwoju człowieka.”

Jean Donaldson, „Pies i człowiek”

„Pies i człowiek” to książka napisana w sposób ciekawy. Nie czyta się jej jak podręcznika czy instrukcji obsługi, a jak opowieść o psim świecie. Oprócz tego jest świetnym przewodnikiem po pierwotnych psich potrzebach i sposobach, w jaki można je zaspokajać, zapobiegając w ten sposób wielu problemom. Dowiemy się też całkiem sporo na temat tego, w jaki sposób nasi milusińscy uczą się i wyciągają wnioski. Książka kroczek po kroczku wytłumaczy, jak szkolić psa. Z humorem, a kiedy trzeba – jak krowie na rowie.

Jeśli ktoś poprosiłby mnie o polecenie lektury obowiązkowej dla początkującego psiarza, byłaby to właśnie ta książka.

Uwaga, w książce autorka poleca stosowanie haltera do nauki prawidłowego chodzenia na smyczy. Istnieją inne, bezpieczniejsze metody nauki chodzenia na luźnej smyczy, ale wybór oczywiście pozostawiam wam. Poza tą jedną kwestią „Pies i człowiek” absolutnie rządzi.

Książki o psach dla początkujących – podsumowanie

Wszystkie trzy polecone przeze mnie dziś książki o psach najchętniej nazwałabym lekturami obowiązkowymi. Szczególnie ze względu na to, jak dużą wagę każda z nich przykłada do uważności na zachowania psa. Bez prób „uczłowieczenia” go na siłę. Dla mnie był to duży przełom i zmiana w myśleniu o moich ukochanych towarzyszach. Nawet jeśli niektóre poruszane kwestie z czasem się dezaktualizują, podoba mi się filozofia, jaką sprzedają.

A jak jest z tobą? Sięgasz po psią literaturę, czy stawiasz na inne źródła informacji? Masz ulubione tytuły, książki o psach, które szczególnie zapadły ci w pamięć?

No Comments

Leave a Reply