Dolny śląsk Polska Szlaki i wędrówki

Rudawy Janowickie w pigułce – jeden spacer, moc atrakcji

5 stycznia 2020

Chociaż długie, wielodniowe roadtripy to moja ukochana forma podróżowania, to bardzo cenię też sobie te małe, całkiem lokalne wycieczki. Szukamy psiolubnych, przyjaznych szlaków – jednodniówek w sam raz do zaliczenia na weekend, rzut beretem od domu. Dziś opowiem wam o jednym z takich spacerów. Zapraszam na niedługą wędrówkę, podczas której zaliczycie Rudawy Janowickie i ich najatrakcyjniejsze miejscówki.

Wpadliśmy za wcześnie. Nie ukrywam, że trochę liczyłam na śnieg – w Karpaczu już sypało. Ale w położonych zaledwie 30 km dalej Rudawach nie uświadczyliśmy nawet odrobinki – żadnej mikro-zaspy, placka śniegu – kompletnie nic. Zapraszam wobec tego na leśny spacer przy ponurej aurze. Chociaż na fotkach raczej mrocznie, to klimat jest. I widoczki też są. Tym razem tuptamy w składzie 4 nogi + 8 łap, bo oprócz Winter towarzyszyła nam też Figa, mój ulubiony niedzielny spacerowicz.

Szlak

Trasa, którą przedreptaliśmy ma 12 km (około 4h marszu). To przyjemny, zróżnicowany szlak prowadzący przez najciekawsze atrakcje regionu – Rudawy Janowickie w pigułce.  Poza kilkoma stromymi fragmentami szlak jest łatwy, przyjemny i ładnie utrzymany. Najprawdopodobniej jednak będziecie chcieli opuścić szlak w kilku miejscach, np. przy Starościńskich Skałach albo Piecu – nie wszystkie psiury dadzą radę. Podobnie na zamku Bolczów, jeśli będziecie chcieli wspiąć się i obfotografować miejsce z góry. W tych konkretnych spotach moje dwa narowiste dziki musiały poczekać na pańcię na dole.  Oznaczenia są bardzo poprawne, wszystko jest git. Po drodze w kilku miejscach mijamy wiatki i paleniska. Nie korzystamy co prawda, ale dokumentujemy ku pamięci.

Start

Startujemy pod Schroniskiem PTTK „Szwajcarka”, znajdującym się u podnóża Krzyżnej Góry. Żeby dostać się do schroniska, należy dojechać do Przełęczy Karpnickiej, między miejscowościami Karpniki i Janowice Wielkie. Tuż przy parkingu obok przełęczy skręcamy w leśną drogę, która prowadzi pod samą Szwajcarkę. Bądźcie czujni, bo droga nie jest oznakowana i łatwo ją przegapić. Uwaga, wjazd samochodem pod samo schronisko może być problematyczny. Jest dość stromo i wąsko – miejsce na tylko jedno auto, więc mijanie innych kierowców nie należy do przyjemności, szczególnie zimą. Pod Szwajcarką parkujemy za piątaka za cały postój, płatne w środku. Goście schroniska nie płacą.

Jeśli nie uśmiecha się wam wjazd pod Szwajcarkę, możecie po prostu zostawić samochód na parkingu pod Przełęczą Karpnicką (tuż przy szosie – trudno go przegapić) za 8 zł. Z punktu widzenia obranej przez nas trasy jest to w gruncie rzeczy wariant lepszy, bo idąc szlakiem zielonym tak czy owak będziecie przechodzić pod przełęczą. Samochód prawdopodobnie też odsapnie z ulgą na wieść, że ominie go ten stromy podjazd.

Pod „Szwajcarką” wchodzimy na zielony szlak, w kierunku ruin zamku Bolczów. Po krótkim odcinku szlak zielony łączy się z niebieskim. Mijamy wspomnianą już wyżej Przełęcz Karpnicką i usytuowany obok parking i tuptamy sobie lasem. Im wyżej tym ładniej – spomiędzy drzew coraz częściej kukają do nas mniejsze i większe skałki.

Pętla

Wędrujemy szlakiem zielono-niebieskim aż do rozdroża pod Jańską Górą. Tam skręcamy w lewo, na szlak zielony, wchodząc tym samym na pętelkę. Na trasie jest pusto. Idziemy wzdłuż potoku Janówka, po jednej stronie mając las, a po drugiej skalne ściany. Mijamy skały „Krowiarki” i na rozdrożu obok wiatki wciąż trzymamy się zielonego szlaku.

Ruiny zamku Bolczów

Wspinamy się pod Zamek Bolczów, który jest niesamowicie wkomponowany w tamtejsze formacje skalne – mury dobudowane są do skalnych ścian i półek. Ruiny zamku to dobra przestrzeń na chwilę odpoczynku. To obiekt otwarty, bez nadzoru – można zwiedzać bez ograniczeń. Mamy tam do dyspozycji kilka miejsc piknikowych z paleniskami i stolikami. Opcją jest również kimanie na karimacie. W zamku mnóstwo jest schodków, przejść i zakamarków. Polecam też wdrapać się na górę po stromych schodkach, super widok na ruiny i okoliczny las.

Skały, skały, skały…

Pod Zamkiem Bolczów wchodzimy na czarny szlak. Dalsza wędrówka przez Rudawy Janowickie ciągnie się borem górskim aż do rozdroża przy Głaziskach Janowickich, gdzie tuż przy wiacie skręcamy na szlak niebieski – wejście jest nieco ukryte. Przez całą drogę towarzyszą nam spektakularne skały o złowrogich nazwach, takich jak Mała Czaszka, Nosorożec, Pieklisko lub – bardziej konwencjonalnie – Skała z Jaskinią lub Skała przy Wiacie.

Jedną z ciekawszych formacji na naszej drodze jest Skalny Most. To imponująca, mająca ponad 20m skała tworząca naturalną kamienną kładkę zawieszoną na dwóch turniach skalnych.

Tuż za Skalnym Mostem mijamy Piec – to kolejna okazała skała z punktem widokowym na szczycie. Piesie zostały niestety na dole.

Mijamy także Starościńskie Skały – malowniczo położony skalny labirynt. Znajduje się tam platforma widokowa, z której możemy cyknąć ładną panoramę. Nawet nam się poszczęściło i mieliśmy chwilę słoneczka w towarzystwie całkiem zacnych chmurek. Akurat na panoramę, o!

Dalej nie pozostaje nam już nic innego jak podreptać lasem do samochodu pod Szwajcarkę. Dookoła las, skałki, cisza i spokój. Żyć nie umierać.

Trasa: [klik]

Szukasz innych inspiracji do wędrówek na Dolnym Śląsku?
Może zainteresują Cię Góry Sowie albo wędrówka na Śnieżne Kotły.

PS.

Rudawy Janowickie zaliczamy dość regularnie. Wcześniej byliśmy tam w zeszłym roku, w październiku. To był weekendowy ekstra wypad. Wynajmowaliśmy wówczas „Domek Babci” w Mniszkowie – mega spokojną, zaciszną i malowniczą miejscówkę, w otoczeniu natury i całego mnóstwa pasących się koni. Na miejscu oprócz Winter towarzyszyły nam też nasze kociska. Przeszliśmy tę samą pętlę, zaczynając jednak od strony północnej, w Janowicach Wielkich, skąd zielonym szlakiem dotarliśmy do ruin zamku Bolczów. Też super opcja.

Na otarcie łez po ponurych grudniowych Rudawach podrzucam nasze wspominki prosto z 2018, buźki!

You Might Also Like

2 komentarze

  • Avatar
    Reply Irena -Hooltaye w podróży 4 lutego 2020 at 10:21

    Byłam , widziałam.
    Pięknie można spędzić czas razem z ukochanym pieskiem, kiedyś tak było.
    Mój skarb w swoim niebie.
    Przepiękne miejsce, idealne na odpoczynek.
    Pozdrawiam!

  • Reply Małe Pieniny z psem – Homole, Wysoka i Biała Woda • Wanderdogs.pl 21 lutego 2020 at 10:28

    […] zauroczona. Do stycznia tego roku mieszkałam na zachodzie Polski (relacje z wędrówek po Sudetach tutaj – Rudawy Janowickie i tutaj – Góry Sowie), nie mając pojęcia, że takie cuda czekają kawałek dalej. […]

  • Leave a Reply