Skandynawia Szwecja

Trochę lasu, trochę morza – spacer po Stenshuvud na południu Szwecji

8 grudnia 2019

Trudno uwierzyć, że matka natura zdołała upchnąć tak różnorodny krajobraz na tak małej powierzchni. Krótka wędrówka po Parku Narodowym Stenshuvud na samym południu Szwecji to prawdziwe 4in1 – wybrzeże Bałtyku, wzgórze, gęsty las, mokradła. Dla każdego coś miłego.

Park obejmuje wzgórze Stenshuvud, wybrzeże Bałtyku, okoliczne lasy liściaste i wrzosowiska. Przez park wytyczono pięć szlaków turystycznych. Są krótkie – najdłuższy z nich ma niewiele ponad 4km, ale umówmy się – trudno poszaleć z długością szlaków  mając do dyspozycji park, którego całkowita powierzchnia to zaledwie 4 km2. Z drugiej strony mały obszar sprawia, że można przedreptać cały teren mając do dyspozycji jeden dzień. Oprócz piaszczystej plaży, główną atrakcją w parku jest góra Stenshuvud i punkt widokowy znajdujący się 97m n.p.m.

Gdzie?

Park Narodowy Stenshuvud znajduje się na samym południu Szwecji w regionie Skania, na południe od Kivik i około 15 km na północ od Simrishamn. My zatrzymaliśmy się w Komstad, skąd do głównego wejścia mieliśmy ok. 20 minut drogi samochodem. Zwykle szukam zakwaterowania na Airbnb, tak było i tym razem. Mieszkaliśmy w domku otoczonym  szczerym polem, bez żadnych sąsiadów na horyzoncie. Wielkie propsy, szczególnie od Winter, która nie dość, że wybiegała się za wszystkie czasy (nasz host nie miał nic przeciwko, więc psinka mogła luzem buszować sobie po okolicy), to jeszcze zakumplowała się z Cosmo, psem gospodarza.

Wybierając się do Parku Stenshuvud mamy do wyboru dwa wejścia – główne i północne. Przy wejściu głównym znajduje się duży darmowy parking i Naturum – centrum informacji turystycznej. Budynek jest otwarty codziennie w sezonie letnim, natomiast jesienią i wiosną od środy do niedzieli. Pomiędzy grudniem a lutym możemy go sobie co najwyżej pooglądać od zewnątrz. Tuż obok Naturum znajdziemy dużą łąkę z kilkoma stołami piknikowymi i wiatami. W tym miejscu startuje większość okolicznych szlaków, a 500 metrów dalej znajduje się piaszczysta plaża.

My naszą wędrówkę rozpoczęliśmy jednak przy wejściu północnym. Polecam wklepać w nawigację Kiviks Musteri (lokalny sad jabłkowy oraz wytwórnia cydru). Wejście do parku znajduje się tuż obok, można tam także zaparkować. Nie ma informacji turystycznej, za to w okolicy znajduje się miejsce w którym legalnie można rozbić namiot.

Dostęp i bezpieczeństwo

W Parku Stenshuvud, podobnie jak w Parku Narodowym Söderåsen, śmiało można spacerować z psami, pod warunkiem, że są na smyczy. Jeśli wybieracie się tam w okresie letnim, bierzcie pod uwagę, że w czerwcu, lipcu i sierpniu czworonogi mają zakaz wstępu na teren kąpielisk (piaszczysta plaża). Jeśli chcecie się rozłożyć z namiotem, można to zrobić wyłącznie na oznaczonej polanie przy wejściu północnym, wyłącznie pomiędzy 16 a 10 rano. W całym parku nie uświadczycie miejsca na rozpalenie ogniska (jeśli jednak przytargacie swój węgiel, możecie zrobić grilla tuż przy głównym wejściu i przy wejściu północnym).

Szlaki są bardzo zróżnicowane. Ogólnie rzecz biorąc teren jest łatwy – jeśli jednak planujecie obejść cały park, przygotujcie się na fragmenty kamienistych dróżek i błota. Na okolicznych łąkach pasą się krowy i owce łase na parkową florę, dlatego pamiętamy o zamykaniu za sobą bramek. Większość tras to pętle, dlatego z łatwością wrócicie do punktu startowego. Wszystkie ścieżki są bardzo przyzwoicie oznaczone. Na końcu artykułu znajdziecie mapkę, gdzie trasy są zaznaczone kolorami.

Wędrówka

Chcąc liznąć jak najwięcej widoków, zdecydowaliśmy się ruszyć pętlą Hällevik. Trasa ma ok. 4 km, a jej przejście zajmuje ok. półtora godziny. Na mapie jest zaznaczony na żółto.

Zaczynamy od północnego wejścia. Równie dobrze możecie zacząć przy wejściu głównym – szlak kręci się ładną pętelką dookoła góry Stenshuvud, więc nie ma to większego znaczenia. Obok parkingu skręcamy w lewo i mijamy wcześniej wspomniany spot, w którym można się rozbić i rozpalić grilla. W tym miejscu zaczyna się też superkrótki (0,5 km) szlak zielony. To arboretum (drzewozbiór), pętelka na której możemy pooglądać drzewa sprowadzone tam pod koniec XIX wieku. Niektóre wyglądają naprawdę ciekawie.

Następnie kierujemy się żółtym szlakiem na południe, ścieżką biegnącą wzdłuż kamienistego wybrzeża. Szlak jest gęsto zadrzewiony, w kilku miejscach możemy zejść nad morze – patrzcie jednak pod nogi i uważajcie na śliskie kamulce. Jednym z takich punktów jest latarnia morska. Po przeskoczeniu kilku większych głazów możecie sobie pod nią na chwilę przycupnąć i popatrzeć na fale. Dalej wciąż kierujemy się na południe, w stronę plaży. Teren jest naprawdę ciekawy  – zza drzew co chwilę kuka do nas Bałtyk, mijamy ciekawe formacje skalne i wrzosowiska.

Po krótkim spacerze dochodzimy do plaży. Piasek jest drobny i srebrzysty, aż chce się na niego klapnąć. Winter skorzystała z okazji i się pięknie opanierowała. Latem jest tu dość tłoczno – to kąpielisko ze stosunkowo płytką wodą, lubiane miejsce do odpoczynku (przypominam – latem z psami nie wolno!). W listopadzie za to mogliśmy cieszyć się świeżym, morskim powietrzem i napawać widokiem kompletnie pustej plaży.

Następnie kierujemy się w górę, na zachód. Idziemy przez łąkę i mijamy Naturum tuż przy głównym wejściu do parku. Dalej szlak prowadzi na północ. Możemy w tym miejscu zboczyć na szlak czerwony, który prowadzi przez szczyt góry Stenshuvud. My zdecydowaliśmy jednak nadal podążać szlakiem żółtym, żeby zobaczyć mokradła. Na szczyt góry zaczęliśmy wdrapywać się kawałek dalej, białym szlakiem dojściowym (jest stromo, ale dzięki bardzo sympatycznym, drewnianym schodkom się tego nie odczuwa). Kierując się ku górze wpadamy na szlak czerwony – otoczony bujnym grabowym lasem i ogromniastymi dębami. Na wzgórzu mamy do dyspozycji trzy punkty widokowe (każdy w odległości ok. 1 km), z których możemy pooglądać Bałtyk i okoliczne wzniesienia. W słoneczny dzień ze szczytu podobno można również dojrzeć wyspę Bornholm.

Wracamy na szlak żółty w tym samym miejscu i drepczemy cudownym, gęstym lasem w stronę parkingu. Trochę siąpi i zawiewa, ale jest magicznie. Na dodatek puściutko – przez całą naszą wycieczkę nie minęliśmy żywej duszy.

Podsumowanie…

Park Narodowy Stenshuvud to cudowne, zaciszne miejsce. Według lokalnych podań Stenshuvud to miejsce, w którym pomieszkują sobie trolle i inne stwory, i spacerując po tamtejszych okolicach rzeczywiście dość łatwo w to uwierzyć. W listopadzie miejsce było praktycznie bezludne. Fantastyczna plaża z jaśniutkim piaskiem, dramatyczne, skaliste wybrzeże i bujny las. Nic więcej do szczęścia nie trzeba, serio.

Mapka z zaznaczonymi szlakami: [klik]
Strona internetowa Parku Narodowego Stenshuvud: [klik]

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply