Europa Norwegia Szlaki i wędrówki

Litlefjellet – nieziemskie widoki przy minimalnym wysiłku

2 października 2019

Litlefjellet – „Mała góra” (790m n.p.m.) kompletnie skradła moje serce. Jeśli przypadkiem jesteście w okolicy, jest to absolutny must-see. Szlak jest dość łatwy, a wspinaczka na szczyt zajmuje niecałe pół godziny. Z góry rozciąga się niesamowity widok na Trollveggen (Ścianę trolli), miasteczko Åndalsnes i fiord. Przy tak niskim nakładzie wysiłku grzechem jest nie skorzystać z opcji podziwiania tak baśniowej scenerii.

Widok z Litlefjellet to super alternatywa dla wspinaczki na grań Romsdalseggen, szczególnie dla mniej wprawionych górołazów (przez miejscowych szlak nazywany jest zresztą Romsdalseggen w wersji light).  My trafiliśmy tam w lipcu 2019, drugiego dnia naszej podróży po Norwegii – gdzieś pomiędzy Geirangerfjord a Parkiem Narodowym Dovre. Starałam się zaplanować całą trasę tak, by po drodze na Lofoty zaliczyć jak najwięcej „drobnych przyjemności”, jednak Litlefjellet – zwłaszcza pod względem widoków – zdecydowanie przerósł moje oczekiwania. Jest bajkowo, magicznie, nadzwyczajnie. Okoliczne szczyty odbijają się w licznych stawach. Poezja.

Szlak rozpoczyna się na w dolinie Vengedalen, 20 minut od Åndalsnes. Aby tam się dostać, należy kierować się drogą nr 64 w stronę Isfjorden, następnie na miejscowość Liabygda i dalej na Venjedalen (droga jest płatna, przejazd kosztuje 90NOK, płaci się kartą). Za rogatką jedziemy wąską, górską drogą. Przejeżdżamy parking przy szlaku do słynnego Romsdalseggen i około kilometr dalej zatrzymujemy się tuż przy szlaku na Litlefjellet.

Ścieżka wije się po zboczu góry dość stromo, ale droga jest dobrze oznaczona, zabezpieczona łańcuchami w trudniejszych miejscach. Po drodze mijały nas panie z dziećmi w nosidełkach i sporo psiaków, również tych w rozmiarze XS. Pogodę mieliśmy deszczową, co oznacza szlak śliski i pełen błotka, dlatego jeśli wasz pies też bywa wariatem, smyczka z amortyzatorem jest bardziej niż wskazana. Po zakończeniu wspinaczki po nieco stromym zboczu ścieżka prowadzi w prawo, częściowo przy krawędzi, w kierunku Romsdalen. A na szczycie zniewalająca panorama. Naprzeciwko Trollveggen, obok rozciąga się widok na dolinę – Åndalsnes i fiord. Po drugiej stronie majestatyczny Romsdalhorn (pod naszą obecność niestety częściowo skrył się w chmurach, podobnie jak postrzępione szczyty Vengetindene). Zresztą zobaczcie sami:

Dodam, że zupełnie przypadkiem trafiliśmy na ten szlak podczas trwania „Kunst i natur” („Sztuka w naturze”) To lokalne wydarzenie, będące częścią Norsk Fjellfestival – Norweskiego Festiwalu Gór, gdzie miejscowi artyści prezentują swoje prace w pięknych okolicznościach przyrody. Impreza odbywa się corocznie, od 2002 roku. Ujmujące było to, że autorzy usadowili się na samym początku trasy i chętnie opowiedzieli nam o swoich projektach, wręczyli mapki. Sprzedali też Winter kilka przytulasów i życzyli miłego dnia. W tym roku motywem przewodnim prezentowanych prac była „Matka Ziemia” – artyści przygotowujący eksponaty to osoby zaangażowane w ochronę przyrody. Pośród przeróżnych prezentowanych obiektów znalazły się m.in. brzozowa brama ustawiona na szczycie (rewelacyjnie wpisana zresztą w przestrzeń – wrażenie iście tolkienowskie). Jeśli chcecie poczytać o poprzednich edycjach i pooglądać foty, odwiedźcie stronę organizatora: [klik]

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply